Polak w Chinach

...czyli jak się żyje w Shenzhen?

Dzionek się ledwie zaczął a ja już jestem po spotkaniu.
Szybki lunch z Jerry'm - historia taka jak 1000 poprzednich - znam go, bo pracował kiedyś dla jednego z dostawców, obecnie nadal w tym samym businessie, czyli PCB, zmienił tylko pracodawcę.

A jego żona ma małą firemkę zajmującą się handlem - uwaga, też PCB.

Ustawka na stacji metra, lunch 300 m dalej. Jutro dostanę świeży cennik, a pojutrze zabiera mnie bym obejrzał 2 fabryki.

Cholera, zamiast wakacji - jestem w pracy... :(

Żarcie dla odmiany koreańskie, a pałeczki metalowe, cienkie i cholernie niewygodne.


Wszelkie prawa zastrzeżone


DSGN: Ronsed