Polak w Chinach

...czyli jak się żyje w Shenzhen?

To już 3ci dzień w Chinach. Podobnie, jak poprzednio spędzam je na dostosowaniu się do nowej strefy czasowej w końcu to różnica 7godzin.

Nic mi się nie chce... Chata pusta (chłopaki w pracy), więc zmusiłem się do wyjścia na spacer po okolicy, postanowiłem też kupić jakieś owoce.
Może witaminy postawią mnie na nogi?

I tak kupiłem to co widać na zdjęciu. Smoczy owoc, trochę małych bananów i pomarańczę...

Jakież było moje zdziwienie gdy banan okazał się nie smakować jak te znane mi z polski! Baaaaardzo słodki, z kwaskowatym posmakiem przypominającym kiwi!?!? ...i w dodatku ma w środku pestki!

Cóż - resetuję też smak banana - w chinach wszytko jest inne. Nawet takie drobne rzeczy jak smak owoców.

Ps. Z nieznanych mi przyczyn mój polski nr tel fisiuje i gubi połączenie z lokalnymi operatorami. Nie mniej jakaś tam forma komunikacji dzięki sms'om istnieje. Za to mój skype został zalany pytaniami od dziesiątek znajomych chińczyków, czy dotarłem, gdzie jestem, czy idziemy na piwo... czy już się wyspałem itd... Więc zamiast spać, siedzę i gadam z nimi... a zajmuje to sporo czasu. Wszyscy na raz... :) Jestem aż taki popularny?


Wszelkie prawa zastrzeżone


DSGN: Ronsed