Polak w Chinach

...czyli jak się żyje w Shenzhen?

Temat dość nie rozumiany w świecie zachodnim... I może dlatego czasem kontrowersyjny...

Co to jest, by rząd decydował o tym kto ile może mieć dzieci?

Otóż, to o czym my - z "cywilizacji" zachodniej często zapominamy, to to, że rolą rządu jest ochrona państwa, a co za tym idzie - obywateli.
Tak więc rząd chiński broni swoich "małych obywateli" przed biedą spowodowaną przez lekkomyślność rodziców.
Jak?

Pamiętacie Polacy z lekcji historii, jak to kiedyś nastąpił podział dzielnicowy, lub jak szlachta biedniała poprzez podział ziem na coraz mniejsze majątki, dzielone wśród rodzeństw?

Otóż w podobny sposób przez wiele lat postępował podział majątków rodzinnych w chinach, doprowadzając ten wielomilionowy / miliardowy kraj do skrajnej nędzy...

Polityka jednego dziecka, na przestrzeni wielu lat prowadzi, do kumulacji majątków rodzinnych i przekazywaniu ich jedynemu dziedzicowi.
Rodzice poświęcając całe życie zawodowe wychowaniu potomka, poświęcają się mu w 100, a nie w 50, czy 20%, tak jak to ma miejsce w świecie zachodnim. Dodatkowo dokonują tej "inwestycji" z przekonaniem, ze dobrze wykształcone dziecko, dobrze "ustawione" materialnie, będzie miało w przyszłości mniej zmartwień, łatwiej znajdzie dobrą pracę, która będzie pomnażać jego majątek... i utrzymywać rodziców emerytów.

Majątek ten w połączeniu z majątkiem partnera czy partnerki życiowej (zdobyty przez rodziców partnera) doprowadzi do jeszcze lepszej sytuacji materialnej kolejnego potomka, ale i całej rodziny...

Tak więc buduje nam się schemat:



Dziadek(majątek) + Babcia (majątek)                Dziadek(majątek) + Babcia (majątek)

Tata(majątek) + Mama(majątek)

Dziecko(majątek)

 

Ta "piramida finansowa" powoduje, że majątek rodziny zamiast być rozpraszany coraz bardziej z pokolenia na pokolenie, jest kumulowany.
Kumulacja powoduje mniejszą zależność społeczeństwa od państwa, a to powoduje lepszą kondycję finansów publicznych.

Każde zachwianie tej sytuacji jest karane. I tak za sprowadzenie na świat kolejnego potomstwa liczyć się trzeba z "karą" finansową = 220.000 RMB
Jest to kwota, za którą później rząd musi objąć opieką dodatkowego obywatela. Rząd nie działa za darmo. I tak u nas każdy dodatkowy obywatel to obciążenie finansowe dla zadłużonych rządów. Tutaj to źródło przychodu z którego pokrywane są wydatki publiczne.

Dodatkowo tutaj wychodzi się z założenia, że jeśli chcesz mieć drugie, trzecie, czy dziesiąte dziecko, to Cię po prostu na to stać, czego dowodem jest twoja zdolność zapłacenia "kary". A jeśli Cię stać, to nie ma powodu by rząd musiał w ramach pomocy obywatelowi, finansować edukację twojego dziecka... Więc za szkołę płacisz samemu.

Ta polityka daje mocno do myślenia Chińskim małżeństwom, które to 100 razy pomyślą, zanim uruchomią produkcję...
Patrząc na cywilizację zachodu - nam często tego myślenia brakuje. I może przez brak myślenia, nie rozumiemy chińskiej mentalności?

Tutejsze porzekadło mówi (w tłumaczeniu, takim "mniej więcej"):

"Gdy ktoś jest strudzony, czy pragnie miłości?
Gdy ktoś się martwi o pieniądze, czy chce miłości?
Bogaty ma pieniądze i ma warunki by szukać miłości.
Biedny nie ma pieniędzy, więc nie ma warunków by miłości szukać.
Więzy rodzinne rozbijane są przez kłótnie o majątek.
A rodzice mają częste bóle głowy, by sprawiedliwie rozdzielić ich mały skarb.
Więc polityka jednego dziecka rozwiązuje szereg problemów społecznych.
"


Wszelkie prawa zastrzeżone


DSGN: Ronsed