Polak w Chinach

...czyli jak się żyje w Shenzhen?

Polak w ChinachPolak w Chinachnauczanie angielskiego w Chinach

Nowa praca. Tymczasowa... dodatkowa... a jednak cholera jakoś mi tam wygodnie.

Nauczanie angielskiego, to dość powszechne zajęcie wśród bladych twarzy mieszkających w Chinach.
Stosunkowo dobrze płatne (szczególnie jeśli ma się odpowiednie papiery w tym paszport z anglojęzycznego kraju) i nie zajmujące wiele czasu.

Przez część „zagraniczniaków” uważane za coś poniżej godności, bo trzeba być „białą małpą”.
Dlaczego białą? Ciemnoskórzy raczej niechętnie są zatrudniani w szkołach i przedszkolach.


Chińczycy zdecydowanie preferuja białych o niebieskich oczkach. I ku zaskoczeniu często silny, rosyjski akcent nie przeszkadza tak bardzo w byciu „native'em”.

I tak nie brak tu takich ananasów którzy mówią: „Ij jem from Amjerika. Zje greijtejst, kantri wiz zje grejtjest prezijdjent Trramp! As ju ken hjer, Ijm zje niejtief spjekjier.. Okiej mistjer... „

A dlaczego małpą? A no dlatego:
Przykład nr 1. 
Przykład nr 2. 

No i w którymś momencie brak płynności finansowej mnie też do tego zmusił. Zatory płatnicze powodowane przez polskich klientów potrafią rozłożyc na łopatki.
Zapierałem się rencami i nogiemi, że nie, bo nie... Ale trzeba było i całkiem mi się spodobało.

Polak w Chinach

Może mam farta, bo praca w szkole prywatnej na licencji Pearson Longman, na pół etatu...
Uczę dzieciaki i klasy VIP. Grupy 4-10 osób. Kasa godna czasu, a poranki i popołudnia na tyle wolne, że można jeszcze swoje interesy ciągnąć i zbierać drobniaki na emeryturę.

A może i ten punkt w CV się kiedyś do czegoś przyda? W końcu marka rozpoznawalna na całym świecie!
No i wychodzi na to, że rodzice zakładając w latach 90tych kablówkę z angielskim MTV dobrze zainwestowali pieniądze. To dzięki MTV i ich programom takim jak Most Wanted i Beavis and Butt-Head, oraz solidnej porcji zachodniej muzyki, którą studiowałem ze słownikiem, zdałem maturę z rozszerzonego angielskiego :) 

Przez przypadek otworzyło to kolejną furtkę.
Ciekawe czy jeszcze kiedyś będę instruktorem pływania, ratownikiem... a może będę grał na basie do kotleta, lub zostanę instruktorem survival'u lub serwisantem elektroniki?

Nigdy nie mów nigdy! 

 

 

 

Rady dla tych co chcą spróbować swych sił: 
1. Przyjedź.
2. Jeśli zdecydowałeś się na pkt 1, to mam nadzieję, że rzeczywiście mówisz po angielsku w sposób nie budzący większych zastrzeżeń.
3. Część z rodziców i chińskiej kadry to dobrze wykształceni ludzie, którzy studiowali pracowali w U.K., U.S.A., Kanadzie, Australii...
4. Wszelkie widoczne tatuaże, czy dziwaczne fryzury w wielu miejscach dyskwalifikują na starcie. 
5. Umiejętność rysowania (na poziomie podstawowym) też nie zawadzi.


Wszelkie prawa zastrzeżone


DSGN: Ronsed