Polak w Chinach

...czyli jak się żyje w Shenzhen?

Przed wyjazdem, w pracy kilka razy przetoczyła się beczka związana z moją dietą na wyjeździe... że niby 2 miesiące na zupkach chińskich będę jechał...

Otóż nie - jem znacznie lepiej, a tradycyjnych zup chińskich nie ruszam, bo właściwie to sama woda z wygotowanym mięsem nieznanego pochodzenia...
Jako, że gotowanego mięsa nie znoszę - sam zapach tych zup powoduje że mam ochotę zwymiotować... A jak jeszcze widzę w środku tutejszy przysmak, np kaczą głowę lub kurze łapki...  fuuu...

To ja serio wolę nasze zupki chińskie kupowane w markecie... Z ciekawości jednak zajrzałem na półkę z tutejszymi zupkami błyskawicznymi.

Wrażenia - nieznacznie droższe, znacznie większe i zdecydowanie smaczniejsze. 3-4RMB za słuszną porcję, zawierającą suszone krewetki. i 2-3 za wersję z wyciągiem z wołowiny (na zdjęciu). No i co najfajniejsze są już w naczyniu i w środku znajduje się plastyiczanowy widelec!

Jednak zdecydowanie lepszym pomysłem jest zejście na parter i skożytanie z oferty jakiejś "restauracji" za 6 RMB można zjeść ciepły makaron z zasmażanymi ważywami...


Wszelkie prawa zastrzeżone


DSGN: Ronsed